Głos strażaków ochotników: zrozumienie zamiast pretensji
Ochotnicza Straż Pożarna opublikowała poruszający apel, w którym zwraca uwagę na problem, z jakim mierzą się strażacy podczas codziennej służby. Chodzi o nieprzychylne komentarze i roszczeniowe postawy ze strony niektórych osób, które nie rozumieją specyfiki pracy OSP.
Strażacy ochotnicy podkreślają, że zanim dotrą na miejsce zdarzenia, muszą najpierw dojechać do remizy – często z domu, pracy lub innego miejsca, w którym akurat przebywają. W przeciwieństwie do funkcjonariuszy Państwowej Straży Pożarnej, ochotnicy poruszają się własnymi, prywatnymi samochodami, które nie są pojazdami uprzywilejowanymi. Oznacza to, że muszą przestrzegać wszystkich przepisów ruchu drogowego, tak jak każdy inny kierowca.
„Mamy określony czas na dotarcie do remizy, ale nie możemy zapominać o najważniejszym – bezpieczeństwie własnym i innych uczestników ruchu drogowego” – czytamy w komunikacie. Strażacy zwracają uwagę, że nie mogą jechać „na złamanie karku” i ignorować przepisów tylko po to, by kilka minut szybciej znaleźć się w remizie. Gdyby po drodze doszło do wypadku, zapewne pojawiłyby się kolejne komentarze: „Jechał jak wariat!”.
Autorzy apelu zaznaczają, że jednostki OSP często docierają na miejsce zdarzenia przed PSP, co wynika zazwyczaj z odległości, jaką muszą pokonać poszczególne jednostki. „Nie rywalizujemy z PSP. Wszyscy mamy ten sam cel – ratować życie, zdrowie i mienie” – podkreślają.
Utrudnianie działań ratowniczych – poważny problem
Kolejną kwestią poruszoną w komunikacie jest utrudnianie działań ratowniczych. Strażacy opisują sytuacje, w których podczas akcji nie są w stanie wjechać bezpośrednio na posesję, ponieważ dojazd jest zbyt wąski, zastawiony samochodami lub brakuje miejsca. Wtedy muszą ustawić pojazd na poboczu lub w innym bezpiecznym miejscu i prowadzić działania stamtąd.
„I właśnie wtedy zdarzają się sytuacje, które trudno zrozumieć. Podchodzi kierowca i z pretensjami żąda, abyśmy przerwali działania, wyłączyli pompy, rozłączyli sprzęt i usunęli pojazd, ponieważ on musi przejechać” – relacjonują strażacy. W odpowiedzi pytają retorycznie: „Naprawdę? W chwili, gdy ktoś może walczyć o życie, zdrowie lub dorobek całego swojego życia, najważniejsza staje się wygoda jednego kierowcy?”.
Strażacy apelują o zrozumienie, że akcja ratownicza to nie postój na drodze, który można przerwać na każde żądanie. Każde niepotrzebne przerwanie pracy sprzętu może utrudnić prowadzenie akcji, a niekiedy mieć poważne konsekwencje. „Oczywiście rozumiemy, że każdy chce dotrzeć do domu, pracy czy innego miejsca. Jednak czasami trzeba uzbroić się w cierpliwość, poczekać i pozwolić nam wykonywać nasze zadania” – dodają.
Strażak OSP to też człowiek
W dalszej części komunikatu strażacy przypominają, że strażak OSP to też człowiek – ktoś, kto często zostawia rodzinę, przerywa pracę, wstaje w środku nocy i jedzie pomagać innym. Robi to dobrowolnie, poświęcając swój czas i narażając własne bezpieczeństwo. „Nie zawsze wszystko wygląda tak, jak widzimy to z boku. Nie zawsze możemy być na miejscu w kilka minut i nie zawsze możemy zrobić wszystko tak szybko, jak byśmy chcieli” – czytamy.
Na zakończenie strażacy proszą o odrobinę zrozumienia, cierpliwości i szacunku. „Nie oczekujemy oklasków ani specjalnego traktowania. Oczekujemy jedynie, że pozwolicie nam spokojnie i bezpiecznie wykonywać naszą służbę” – podkreślają. „Pamiętajmy, że po drugiej stronie syreny, wozu strażackiego i munduru są ludzie, którzy przyjechali pomagać. Szanujmy się nawzajem. Dajmy sobie trochę zrozumienia. A przede wszystkim – pozwólcie działać” – apelują strażacy OSP.
Źródło: Facebook – KSRG Józefów
Źródło: OSP KSRG Józefów nad Wisłą
Fot. facebook.com

